czwartek, 1 listopada 2012

A death is an only certain thing.

   Zawsze lubiłam 1 listopada. Nie to, że kocham śmierć i marznięcie na cmentarzu. Po prostu za każdym razem, gdy stoję koło grobu dziadka, dociera do mnie kilka bardzo ważnych rzeczy.  
  Dlaczego śmierć bliskich tak bardzo nas smuci? Wiem, fakt, że już nigdy nie zobaczymy kogoś ważnego przytłacza, ale przecież kochał nas i gdyby tylko mógł, pozostałby obok. "On nie wybrał śmieci, to śmierć wybrała jego". O wiele gorsza jest ta świadomość, że ktoś inny, równie bliski, odszedł z naszego życia z własnej woli. Wciąż żyję, ale nie tu, nie z nami. Zmienił się. Dla nas umarł, bo nie jest już tą samą osobą co kiedyś, nie jest już naszym przyjacielem.
  Na cmentarzu zawsze mijam mnóstwo osób, kiedyś bliskich, teraz zupełnie obcych. Przyjaciół, którzy tylko wyglądem przypominają tą osobę którą kiedyś znałam. 
  Nie sądzicie, że taka śmierć "mentalna" jest o wiele gorsza od tej prawdziwej, cielesnej?


42 komentarze:

  1. Zgadzam się w 100% z Tobą.
    ale ren temat i tak jest smutny,,,,...,a więc hmm lepiej myśleć o czymś pozytywnym ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. dokładnie, mijam osoby, z którymi kiedyś przyjaźniłam się latami .. a teraz nic, kompletnie.
    Jeśli chodzi o szampony Alterry - polecam :) z biotyną i kofeiną poszło super, teraz używam moreli i pszenicy, ale na razie nie widzę efektów. Słabo się pienią, ale kto jak woli, można rozcieńczyć z wodą i już się ma go więcej, a nawet lepiej, jeśli jest rozcieńczony :D pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. też mam czasem wrażenie, że dla niektórych osób już nie istnieje. na szczęście jakoś specjalnie mnie to nie boli :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mijanie bez słowa osób wcześniej nam bardzo bliskich jest jedną z najgorszych rzeczy.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tak samo :) lubię stać przy dziadka grobie, chociaż wgl nie znałam. Mama opowiada mi o nim dużo, jak się cieszył,że kolejna wnuczka przyjdzie na świat, ale niestety zmarł 2 m-c przed moim narodzinami :C
    uczepionamarzen.blogspot.com zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  6. w Housie :) w polowie wrzesnia kupowałam;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Mentalna czyli znam-nie znam Cię? Hmm, mimo wszystko myślę, że śmierć kogoś bliskiego jest bardziej dotkliwa, to strata zarówno fizyczna, ale 'psychiczna' też. Świat rozpada się na miliony kawałków, część ;starej Ciebie/mnie odchodzi wraz z tą osobą, 'stara rzeczywistość' znika. A dobijający stan obojętności innych osób jeszcze jestem w stanie troszeczkę tolerować...
    pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam nadziejęm ze napstępnym razem uda mi sie lepsze zdjęcie zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. I ta, i ta śmierć jest straszna.

    Pozdrawiam i życze miłego weekendu ^^ Druga korania00

    OdpowiedzUsuń
  10. Zależy kogo zaczyna brakować... Ja mam kogo opłakiwać i ten smutek pozostaje na zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  11. masz racje, ale ja ogolnie nie lubie tego dnia, albo raczej jest mi obojętny ... p.s pudełeczko kosztowało niecałe 20 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja nie lubię marznąć na cmentarzu ;d

    OdpowiedzUsuń
  13. Wierzę, że dobrym ludziom po śmierci jest dużo lepiej, ale i tak za nimi tęsknię. Z czasem jest coraz łatwiej, rany się zabliźniają, ale mimo wszystko...
    Ale to, o czym wspomniałaś, też jest okropne. Dziwnie mi spotykać kogoś, kto kiedyś był mi bliski i mówić jedynie "cześć". Albo, jak to często bywa, obie strony udają, że siebie nawzajem nie zauważyły i prędko zmykają...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja piszę o wszystkim. Po to on jest ;) Tam się rozmawia z innymi itd. Po prostu musisz to bliżej poznać C:

    Ja myślę, że my smucimy się gdy ktoś umrze, bo przypominamy sobie wspaniałe chwile spędzone z tą osobą i właśnie myślimy, że to już nigdy nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz rację. Ja też mijam na cmentarzu masę osób, które znam i kiedyś utrzymywaliśmy kontakt, a teraz nawet na "cześć" nie jesteśmy...

    OdpowiedzUsuń
  16. ja nie lubię 1 listopada, bo kojarzy mi się z początkiem zimy (zazwyczaj później dni są szare, smutne, krótkie i zimne) ..
    Masz rację trend na lumpeksy zapoczątkowały szafiarki, ale wiele osób ma 'talent' do szukania ubrań :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jeśli już wybierać, śmierć mentalna jest lepsza, bo wiesz, że ta druga osoba żyje i jest szczęśliwa. świadomość, że nie zobaczysz już więcej kogoś, kogo znało się przez 13 lat boli chyba bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Coraz częściej tak jest, że jeśli ktoś był naszym przyjacielem , po kilku latach nawet nie powie głupiego cześć , a szkoda..

    OdpowiedzUsuń
  19. w sumie to od dziecka, bo szyłam wtedy ubranka dla moich lalek, ale tak z moimi ubraniami to jakieś pół roku może ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się z tobą w 100%, piszesz naprawdę mądre słowa. Taka śmierć "mentalna" jest o wiele gorsza od tej prawdziwej. Pokazuje nam jacy ludzie sa naprawdę... Ach... szkoda gadac ;/


    + zapraszam na konkurs, do wygrania wybrana para butów:
    http://natolatekswiat.blogspot.com/2012/11/konkurs-wygraj-wybrna-pare-butow.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Z jednej strony masz rację, ale z drugeij zawsze możemy się łudzić, że może jeszcze ta osoba do nas wróci, lub że los sprawi, że będziemy mogli ją jeszcze ujrzeć, a w przypadku śmierci cielesnej nie mamy na to żadnych szans

    OdpowiedzUsuń
  22. ja jakoś nigdy nie lubiłam listopada i ogólnie tych świąt w tym miesiącu, dopiero od tego roku je poluubiłam xd

    OdpowiedzUsuń
  23. dla mnie ten dzień to okazja żeby sobie przemysles pewne sprawy, sklonic do glebszych refleksji.
    Obie "śmierci" sa smutne ;(

    Bardzo fajny blog! :)
    Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajny blog, post rowniec, zagladne tu jeszcze na pewno, a tym czasem zapraszam na swojego bloga http://mj-everforever.blogspot.com/ nie wiem czy temat ci sie spodoba ale i tak zachecam do zajrzenia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię jak piszesz dupo! ;*
    Pisz częściej, bo Twoje posty zmuszają do refleksji.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  26. I ten smutny moment, kiedy ważna osoba odchodzi z tego świata ; ( A my, nawet nie zdążyłyśmy się z nią dobrze pożegnać ; c To takie smutne, ale nie wolno nam o nich zapomnieć. [who-says.bloog.pl]

    OdpowiedzUsuń
  27. Śmierć mentalna nie przebiega
    z dnia na dzień, więc łatwiej jest
    się nam przystosować. Natomiast
    śmierć cielesna jest o wiele gorsza,
    następuje z dnia na dzień (niespodziewanie)
    , nigdy nie zobaczymy ukochanej osoby i nigdy
    nie będziemy mieli szansy powiedzieć tego
    co byśmy chcieli (np. "nasza ostatnia rozmowa,
    to była kłótnia"). I nie da się tego zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciężko powiedzieć czy gorsza, wiesz... póki żyjemy, wszystko można zmienić. Zawsze można się starać, działać, mieć nadzieję. Po śmierci już tego nie ma. A tak w ogóle nie wiem czemu się czepiasz, mi się twój wystrój bloga podoba, zwłaszcza tekst na nagłówku *w*!

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiem, nikt bardzo bliski z kim byłam mocno zżyta mi nie umarł. Wydaje mi się jednak, że każde odejście jest bardzo trudne. Nieważne jaki ma charakter.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie lubię tematu śmierci ....
    PS: Ładny szablonik ^ ^
    Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
  31. Również bardzo lubię 1 listopada... czas wielkich przemyśleń..
    Pozdrawiam.;***

    OdpowiedzUsuń
  32. obie śmierci są trudne, a ja sama unikam tego tematu jak ognia

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja chyba jednak uważam, że prawdziwa śmierć jest gorsza od mentalnej. Świadomość, że drogiej osoby nie ma już na tym świecie wydaje mi się straszniejsza niż to, że po prostu jest z kimś innym gdzie indziej. Chociaż śmierć mentalna także jest bardzo bolesna... Wiele razy byłam "zdradzona" przez ważne mi osoby, więc wiem jakie to okropne uczucie...

    OdpowiedzUsuń
  34. Hej;)
    Heh, a ja akurat za 1 listopada nigdy nie przepadałam ;P Na cmentarzu dopada mnie dziwny nastrój...
    Śmierć, niezależnie od tego czy cielesna, czy mentalna, sprawia ból, pozostawia w sercu jakąś bliznę. Trudno stwierdzić, która jest wyraźniejsza. W przypadku tej pierwszej już nie masz żadnej możliwości zobaczyć zmarłej osoby, a w przypadku drugiej czas może uleczyć rany i wszystko jeszcze może się ułożyć, ale pewności nie ma.

    p.s. U mnie nowa notka ;3 www.od-nave.blogspot.com
    ;***

    OdpowiedzUsuń
  35. Zauważyłam, że mądrze piszesz. Owszem, śmieć mentalna jest gorsza. Przynajmniej według mnie. Ciało praktycznie nie może równać się z duszą.

    http://www.porcelanowailuzja.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  36. dla mnie wyjątkowo 1 listopada tego roku, nie był ciekawym dniem. zawsze byłam jakaś przygnębiona, ale teraz było to powiększone. chyba dlatego, że niedawno zmarła bliska mi osoba, którą byłam odwiedzić...

    OdpowiedzUsuń
  37. Mnie się wydaje,że jedna i druga jest bolesna. Jeśli chodzi o prawdziwą śmierć, to boli głównie to, że nie zobaczymy już nigdy więcej nie zobaczymy osoby, która była dla nas w jakiś sposób ważna. Ale z drugiej strony, widzenie dawnych przyjaciół, z którymi już się nie utrzymuje żadnego kontaktu też jest bolesne. A tak niestety jest... może się wydawać, że to przyjaźń na wieczność, a za kilka lat, gdy się mija na ulicy, to się wzajemnie udaje, że nigdy się nie znało.

    OdpowiedzUsuń
  38. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń